Zalogowanie się jest jednoznaczne z akceptacją naszego REGULAMINU w aktualnym brzmieniu (ostatnia aktualizacja 30.01.2015 r.)

REJESTRACJA





Akceptuję REGULAMIN
(wymagane)
Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Wydawnictwo Westa Druk sp. z o.o. w Łodzi. (wymagane)
pomoc
login

Sprzedawca w czasie napadu nie przerwał lektury ANGORY

Tej nocnej zmiany pan Łukasz Szymański – pracownik stacji benzynowej we Wschowie (woj. lubuskie) – długo nie zapomni. O godz. 3.30 nad ranem 22 września stanął przed nim zamaskowany mężczyzna i zażądał pieniędzy. Pan Łukasz zachował zimną krew i jak gdyby nigdy nic kontynuował przeglądanie aktualnego numeru Tygodnika ANGORA. Napastnik zaskoczony jego reakcją schował nóż i opuścił stację.

– Była piątkowa noc. Obrobiłem się ze swoimi obowiązkami i miałem chwilę na odpoczynek. Zacząłem przeglądać aktualne wydanie „Angory”, w której szczególnie zaciekawił mnie wątek romansu Maryli Rodowicz z Danielem Olbrychskim. Wtedy wszedł ten zamaskowany człowiek i zaczął przy ladzie pod nosem mamrotać, że chce pieniędzy i żebym szybko pakował wszystkie banknoty – opowiada pan Łukasz Szymański (29 lat). – Na nagraniu z monitoringu nie słychać naszej rozmowy, ale powiedziałem mu, żeby się nie wygłupiał i sobie poszedł, jeśli nie chce mieć problemów. Poprosiłem, żeby mi nie przeszkadzał w czytaniu gazety i dalej wertowałem strony „Angory”. Widziałem, że ta reakcja go zamurowała, ale kiedy wyjął nóż, nogi zaczęły mi się mocno trząść. Na nagraniu nie widać emocji ani nie słychać dialogów. Ani moich, ani napastnika, który jako bandyta był... mało przekonujący. Mówił niewyraźnie, cicho, był niepewny siebie, dlatego mimo wszystko postanowiłem zachować spokój i namawiać go do opuszczenia stacji. Byłem bardzo zestresowany sytuacją. Odetchnąłem z ulgą, kiedy schował nóż i wyszedł. Wtedy wezwałem policję. Zdarzenie tak bardzo podniosło mi ciśnienie, że nie musiałem już pić kawy ani nie poszedłem spać po nocce. Być może wasza gazeta uratowała mi życie... – śmieje się.

Zamaskowany 34-latek kilka godzin później został zatrzymany i tymczasowo aresztowany. Za próbę rozboju grozi mu nawet 12 lat więzienia.

WOJCIECH ANDRZEJEWSKI